Pamiętajmy o ogrodach

Utworzone przez: / niedziela, 22 Luty 2015 / Kategoria: Bez kategorii, Ogrody
rzeczpospolita

Jak o nas napisała „Rzeczpospolita-Gospodarka”

Krzysztof Stasiewicz rozwój swojej firmy zawdzięcza połączeniu ogrodnictwa z architektonicznym widzeniem przestrzeni.
Do 1990r. Krzysztof Stasiewicz, absolwent Wydziału Ogrodniczego Akademii Rolniczej w Lublinie, zajmował się głównie uprawą warzyw- zlecenia na zagospodarowanie małych przydomowych ogródków trafiały mu się dwa,
trzy razy w roku. Dziś takich zleceń ma kilkadziesiąt na rok, a rynek, na którym działa, powinien się szybko rozwijać.
K. Stasiewicz od początku marzył o większych przedsięwzięciach. Dlatego
nie zawahał się, kiedy nadarzyła się okazja do uczestniczenia w rekonstrukcji ogrodu renesansowego w Jakubowicach Końskich w woj. Lubelskim. Wokół starego dworu obronnego konserwator zabytków zaprojektował ogród zgodnie z duchem epoki, trzeba było w nim posadzić drzewa i krzewy.

– Każda epoka ma swoje rygory w projektowaniu zieleni. Zorientowałem się, że to perspektywiczny rynek. Chciałem na nim być i dlatego skończyłem Podyplomowe Studium Ochrony i Konserwacji Zabytków Założeń Ogrodowych w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie- wspomina Krzysztof Stasiewicz. Jego umiejętności docenili klienci – firma Hortland ma zlecenia z różnych stron kraju. Na przykład z Łęcznej w woj. Lubelskim: na pięciohektarowym terenie, na którym stoi murowany dwór w stylu zakopiańskim zaprojektowany przez Stanisława Witkiewicza, trzeba odtworzyć zespół parkowy. Nietypowym zleceniem była przebudowa starej oczyszczalni ścieków, gdzie na miejscu dwóch betonowych koryt powstał naturalny układ wodny z czterema wyspami. Na kilka lat rozłożone jest zamówienie na stworzenie ogrodu na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Wybudowane z wapienia elementy „starego” zamczyska z oknem widokowym i skalniakami podzieliły przestrzeń i wyodrębniły m.in. teren na sad, grządki z warzywami i ziołami oraz część z roślinami ozdobnymi i krzewami.

Warzywa, kwiaciarnia, projekty
O powodzeniu w biznesie decyduje umiejętność szybkiego reagowania na zmiany w upodobania klientów i otoczeniu firmy. Krzysztof Stasiewicz przekonał się o tej zależności tuz po obronie pracy magisterskiej (w 1981 r.) o hodowli roślin ozdobnych. Ale zamiast nich w rodzinnym gospodarstwie w Białej Podlaskiej przez cztery lat uprawiał głównie warzywa – popyt na nie był nieograniczony i dawało to całkiem niezłe pieniądze. Gdy hossa na warzywa się skończyła, zajął się uprawą kwiatów; hodował sadzonki
z importu i sprzedawał ją przez własną firmę handlową Polflower, którą założył w 1991 r. (od 1993 r. Firma nazywa się Hortland). Zbyt zapewniała mu własna kwiaciarnia w Lublinie. Był to pierwszy tego typu duży – ponad 100 mkw.- sklep w tym mieście.Nie odmawiał, gdy zdarzały mu się oferty zaprojektowania i założenia przydomowego ogrodu. – W latach 80 pasy zieleni wokół budynków tworzyły głównie duże instytucje i urzędy państwowe- wspomina. Prywatni właściciele nieruchomości woleli się nie wyróżniać. Zaczęło się to zmieniać dopiero w latach 90., głównie pod wpływem wyjazdów za granicę i przenoszenia na polski grunt podpatrzonych tam przykładów zagospodarowania terenu wokół domu. Wtedy właśnie przyszedł sezon na trawniki i iglaki – w ogródku miało być niemal sterylnie, a na niewielkiej jego powierzchni miało się zmieścić jak najwięcej krzewów. Potem przyszły następne zmiany: od kilku la instytucje coraz częściej przenoszą siedziby poza miasto, a ludzie uciekają z ciasnych mieszkań z wielkiej płyty. Kupują działki zwykle do 4 tys. mkw, często i większe. Zazwyczaj najpierw chcą sami dobierać rośliny, a gdy to się nie udaje, szukają kontaktu z profesjonalistą.

Obecnie Hortland wykonuje 20 – 30 projektów w roku. Chodzi przede wszystkim o ogrody średniej wielkości (od 1000 do 4000 mkw.), 3 – 4 duże (powyżej 0,5 ha) i kilka całkiem małych. Urządzenie 1000 mkw. Ogrodu (bez udziwnień)
to koszt 15 – 20 tys. zł. Ta kwota obejmuje m.in. rozprowadzenie energii elektrycznej i prostej instalacji wodnej do podlewania roślin oraz wykonanie małej architektury ogrodowej, czyli murków z kamienia układanych na sucho. Także ułożenie ścieżek, zasadzenie krzewów i założenie trawnika.

Zdarza się coraz więcej klientów o wysmakowanych gustach. Hortland miał np. zlecenie zrobienia ogrodu w stylu włoskim, z piętrowym ułożeniem roślin, pnączami wchodzącymi na murki i licznymi roślinami jednorocznymi w glinianych pojemnikach, najlepiej w otoczeniu białego piaskowca. – Moi klienci chcą mieć ogrody niepowtarzalne. Ten indywidualny klimat tworzymy razem. Moja praca
to tylko połowa efektu, reszta zależy od klienta i od tego, czy na wiosnę sam zajmie się przycięciem krzewów, czy zleci to nam, czy zadzwoni, żeby poradzić się, jak utrzymać rośliny. Z czasem stajemy się przyjaciółmi, których łączy wspólne zamiłowanie do ogrodów – mówi Krzysztof Stasiewicz.

Relaks w zieleni.
Ludzie zajmujący się urządzaniem ogrodów są zgodni – kluczem do sukcesu firm prowadzonych przez architektów zieleni jest potrzeba kontaktu z naturą. Dawniej mniej ja odczuwano, bo ludzie nie byli tak zabiegani i zestresowani jak obecnie. Dziś wiele osób chce rozładować stres za pomocą metod relaksacyjnych, a w nich zaleca się często przenoszenie się w wyobraźni na łąki, nad jeziora lub do ogrodów. – Można się relaksować nie w wyobraźni, lecz we własnym ogrodzie – uważa Krzysztof Stasiewicz. Ogród może bowiem spełniać różne funkcje:’ salonu (z kominkiem do grillowania, leżakiem i altanką), boiska sportowego, miejsca do plażowania nad wodą. – Wszystkie części ogrodu, spełniające różne funkcje, mają się ze sobą łączyć – mówi właściciel Hortlandu. Taras powinien harmonijnie przechodzić w ogród , a podjazd i ogród reprezentacyjny łagodnie łączyć dom z otoczeniem.

Najlepiej gdy urządzenie ogrodu współgra ze stylem wybranym dla domu. Jeśli w pokojach jest dużo starych mebli, to w ogrodzie warto zaprojektować regularny układ ze strzyżonym bukszpanem, obok postawić stylowe ławki i lampy. Do tego czasem przydaje się współpraca z architektem wnętrz, a także, a może przede wszystkim, umiejętność przestrzennego myślenia o ogrodzie. – Najpierw trzeba widzieć układ przestrzenny, a dopiero potem wypełniać go krzewami i małą architekturą – tłumaczy K. Stasiewicz.
Coraz częściej do Hortlandu zgłaszają się klienci, którzy jeszcze nie maja projektu domu ani nawet działki, na której ma stanąć. Przedstawiają firmie upodobania co do roślin, wyposażenia wnętrz, sposobu spędzania czasu wolnego i kwotę, jaką chcą przeznaczyć na urządzenie ogrodu. – razem poszukujemy działki, która najlepiej spełnia oczekiwania klientów – mówi Stasiewicz. Koncepcję zagospodarowania nieruchomości – z budynkami i planowanymi roślinnymi – firma przygotowuje w dwóch wersjach. Zwykle zresztą zielona część projektu podczas realizacji jest wielokrotnie zmieniana.

Perspektywiczny rysunek.
– O ogrodach myślę cały rok. Zimą je projektuję i dokształcam się, a urządzam je przez resztę roku – mówi Stasiewicz. Najwięcej pracy architekci zieleni mają oczywiście na wiosnę. Hortland zatrudnia w sezonie do dziesięciu pracowników. Współpracuje z producentami krzewów i ziemi ogrodowej, mebli i kamienia służącego do budowy ścieżek i murków. O współpracę z Hortlandem zabiegają firmy niwelujące i odwadniające teren. Krzysztof Stasiewicz ma coraz więcej współpracowników, bo przybywa uczelni, które zdecydowały się na uruchomienie kierunków architektury krajobrazu.
– Rynek projektowania, urządzania i konserwacji ogrodów dynamicznie się rozwija
i jest bardzo perspektywiczny. W najbliższej przyszłości będzie rosło zapotrzebowanie na specjalistów, którzy zajmują się konserwacją ogrodów. To rynek wyeliminuje słabych i niedouczonych – zgodnie twierdza rozmówcy
„Rz” z kilku uczelni.Nie obawiają się skutków wejścia do Uni Europejskiej, uważają wręcz ze wyzwoli to nowe potrzeby. – To nie jest rynek dla dużych firm zagranicznych. Zlecanie im usług nie opłaci się, bo w kraju mamy dobrych specjalistów, a materiał szkółkarski jest znakomitej jakości i znacznie tańszy od sprowadzonego z innych krajów
– mówią przedstawiciele uczelni.Nie trzeba daleko jeździć po meble ogrodowe i elementy tzw. Małej architektury (np. płotki i obramowania ścieżek), gdyż polskie firmy eksportują je do największych europejskich hurtowni zajmujących się wyposażeniem domu
i ogrodu. Klienci mogą mieć tylko jeden kłopot: firmy zajmujące się projektowaniem i urządzaniem ogrodów są rozproszone, nie utworzyły izb gospodarczych czy zrzeszenia. Ale można do nich trafić za pomocą Związku Szkółkarzy Polskich.

Dodaj komentarz

TOP